W laboratorium fotograficznym, podczas przerwy śniadaniowej,
jeden pracownik mówi do drugiego:
- Słuchaj, zgadnij jak się nazywa zupa ugotowana z wielu kur?
- Nie wiem...
- Rosół z_kur_wielu!
- Ha, Ha! Dobre! Szef kazał mi przyjść do siebie po śniadaniu. Zadam mu tę zagadkę, to rozmowa będzie luźniejsza.
Minęła przerwa śniadaniowa, więc laborant poszedł do szefa na rozmowę.
Od progu rzucił:
- Szefie, niech pan zgadnie, jak się nazywa zupa ugotowana z kurczaków?
- Nie wiem - bez namysłu odpowiada szef.
- Rosół skurwysynu!