Jak przespałem się z druhną
Dziś podpisałem kolejne zlecenie
ślubno-weselne,
które odbyć się ma kilkaset kilometrów od domu mego.
Lokalizacja przypomniała mi zdarzenie niegdysiejsze,
którego przez swą wyjątkowość... hm...
:-)
A! Może od początku streszczę.
:-)
Był to bardzo długi dzień pracy z dala od domu.
Para Młoda miała mnie u siebie już od wczesnego przedpołudnia,
przez co uwieczniałem co ciekawsze krzątaniny.
Ponieważ, by do Młodych dojechać, wstać musiałem skoro świt,
więc Druhna objęła mnie swoją opieką, serwując jadło i napitki
oraz miłe pogawędki. :-)
Jak zwykle w takich sytuacjach, stosunki się zacieśniały,
sympatia rozkwitała, a żartobliwe spoufalanie pojawiało się coraz częściej.
Później był
ślub (ach, cóż to był za ślub!) a następnie długie
wesele
w upalną letnią noc...
Około drugiej w nocy, zwyczajem przyjętym, ja i sprzęt mój fotograficzny
gotowi byliśmy na zasłużony odpoczynek.
Jak to w pokoju hotelowym nad salą weselną, o ciszę nocną
raczej trudno by się upominać ale po kilkunastu godzinach pracy
wystarczy oczy zamknąć, by odpłynąć w wyciszone sny...
Jedyne czego trzeba mi było przed, to wejść pod prysznic,
by zmyć z siebie lepki ciężar upalnej aury.
Woda zachęcająco zaszumiała o metalową podłogę kabiny prysznicowej...
Chłód pierwszych kropel spłynął po spragnionym świeżości ciele...
Wtem: PUK! PUK!
??? Co jest?! Zachciało się komuś mojego powrotu do pracy w nadgodzinach?!
Nieeee! Co jak co, ale ja do cyborgów nie należę! Nigdzie się już nie ruszam!
...
Hmmm... Jak przyjemnie wsadzić łeb pod wodę... Ach... To jest to!
Szybka selekcja myśli i znów oddawałem się rozkoszom ablucji.
PUK! PUK! PUK! PUK!
PUK! PUK! PUK! PUK! PUK! PUK!
Cóż... Ponieważ daleko mi do Lewandowskiej,
która potrzebującym kolegom drzwi od pokoju hotelowego nie otwiera,
gdy sama nie potrzebuje towarzystwa członków (swojej partii),
więc zastanowiłem się raz jeszcze nad zaistniałą sytuacją.
Dobra – szybkie osuszenie tego, co nazbyt ociekało wodą,
ręcznik na tyłek i już stałem u drzwi...
Otworzyłem – Druhna!
Stan Druhny – Messerschmitt pikujący bezwładnie w dół
po przyjęcia kilku serii (wysokoprocentowych napojów) ...
- Cześć! :-) Pokażesz mi
zdjęcia? :-)
- Zobaczysz za dwa tygodnie! Teraz wyspać się potrzebuję!
- Prooooszę! Chociaż te z oczepin! Te na których się wygłupiam! :-)
- Ale co to za oglądanie na LCD aparatu?! Bez sensu! Idź do gości lepiej!
- Proooooooszę...! Kilka zdjęć i sobie pójdę...! :-)
- Dobra. Wejdź, usiądź i poczekaj. Potrzebuję domyć się po całym dniu.
- Dziękuję! :-) A umyć ci plecki? :-)
- A chcesz obejrzeć zdjęcia? :-)
- Tak! :-)
- To usiądź łaskawie w fotelu i poczekaj na mnie 5 minut!
- Dobra! :-) Dobra! :-)
Skończyła się przyjemność mycia. Musiałem szybko dokończyć com zaczął,
by jeszcze szybciej pozbyć się nieproszonego gościa i znaleźć się wreszcie
oko w oko z Morfeuszem.
Obmyśliłem kilka scenariuszy, wybrałem najbardziej wredny
i wylazłem z łazienki z twarzą odzwierciedlającą zmordowanie i zniechęcenie
ale niestety Druhny w fotelu nie zastałem.
Za to znalazłem ją w moim łóżku!
...
Spała.
:-)
Szczęście w nieszczęściu pokój miałem dwuosobowy,
więc i łóżkami dwoma dysponowałem.
Pościeliłem sobie zatem drugi barłóg i odpłynąłem...
Ranek był dość krępujący dla mojej "dzikiej" współlokatorki.
Wszystko w żart obrócone niby zostało
ale nie zdołała ukryć totalnego zażenowania.
Nawet tematu zdjęć oglądania nie podjęła,
woląc jak najszybciej zapaść się pod ziemię
gdzieś po drugiej stronie drzwi...
:-)
Nie wiem jak Ona, ale ja, z perspektywy czasu,
z uśmiechem wspominam noc weselną,
którą nieoczekiwanie przespałem z Druhną
w jednym pokoju.
:-)
poprzednia
[1]
[2]
[3]
[4]
[5]
[6]
[7]
[8]
[9]
[10]
[11]
[12]
[13]
[14]
[15]
[16]
[17]
[18]
[19]
[20]
[21]
[22]
[23]
[24]
[25]
[26]
[27]
[28]
[29]
[30]
[31]
[32]
[33]
[34]
[35]
[36]
[37]
[38]
[39]
[40]
[41]
[42]
[43]
[44]
[45]
[46]
[47]
[48]
[49]
[50]
[51]
[52]
[53]
[54]
[55]
[56]
[57]
[58]
następna