Jako psycholog szkolny i trener TUS/TZA często słyszę jedno, powtarzające się słowa „Chciałbym, żeby rodzice mnie częściej przytulali.”
Są one czymś więcej niż komunikatem. To wołanie! Może być ono wypowiedziane szeptem, pół żartem, czasem ukryte pod złością lub milczeniem, ale jego treść pozostaje ta sama – dzieci potrzebują bliskości tak samo jak jedzenia, snu i bezpieczeństwa.
Dlaczego przytulanie jest tak ważne?
Przytulanie to nie jest „dodatek wychowawczy”. To podstawowa potrzeba rozwojowa. Regularny, ciepły dotyk:
- Reguluje układ nerwowy dziecka
Gdy dziecko przytulamy, jego organizm uwalnia oksytocynę – hormon więzi i spokoju. Obniża się poziom stresu, napięcia i lęku. - Wzmacnia poczucie bezpieczeństwa
Przytulenie działa jak komunikat: „Jestem obok. Jesteś ważny. Jesteś kochany”.
Dziecko, które czuje się bezpieczne, łatwiej radzi sobie z trudnościami i ma więcej odwagi w świecie. - Uczy regulacji emocji
Kiedy rodzic obejmuje roztrzęsione dziecko, jego ciało „pożycza” dziecku spokój.
To nie magia – to neurobiologia. Z czasem dziecko uczy się samodzielnie uspokajać. - Buduje odporność psychiczną na przyszłość
Badania pokazują, że dzieci wychowane w atmosferze czułości są bardziej empatyczne, pewne siebie i rzadziej doświadczają problemów emocjonalnych w dorosłości.
Co wypływa w gabinecie?
Wielu rodziców mówi: „Ale my przecież kochamy nasze dziecko!” I jest to prawda.
Natomiast równie często to samo dziecko – w rozmowie sam na sam – przyznaje:
„W domu nikt mnie właściwie nie przytula.”
Czasem dodaje: „Mama jest ciągle zmęczona”, „Tata mówi, że nie jest od czułości”, „Jestem już duża, więc chyba nie wypada”, „Rodzice mnie kochają, ale nie pokazują tego tak bardzo”
Dla rodziców bywa to zaskakujące, bo przecież opiekują się dzieckiem, dbają o jego rozwój, interesują się jego edukacją. A jednak brak dotyku jest czymś, co ono wyczuwa natychmiast.
I nie chodzi mi o to, by obwiniać kogokolwiek. Bardzo często rodzice sami nie byli przytulani i… po prostu nie wiedzą, jak bardzo to jest potrzebne.
Ile przytulania potrzebuje dziecko?
Nie ma jednej liczby, ale warto pamiętać o klasycznej myśli Virginii Satir:
„Potrzebujemy czterech przytuleń dziennie, by przeżyć. Potrzebujemy ośmiu, by zachować zdrowie. Potrzebujemy dwunastu, by się rozwijać.”
Dla dziecka to jeszcze ważniejsze, bo ono całe uczy się poprzez relację.
Jak wprowadzić więcej bliskości – nawet jeśli nie jesteś „czułym typem”?
Uciekam od stereotypowego myślenia, że nieczułość przypisana jest tylko ojcom. Z doświadczenia wiem, że to nieprawda.Dlatego te wyliczenie-instrukcję dedykuję i ojcom, i matkom:
- Po prostu, zacznij od krótkich gestów: dotyk w ramię, pogłaskanie po głowie, lekkie objęcie.
- Przywitaj i pożegnaj się przytuleniem.
- Zaproponuj „minutę misiowego uścisku” wieczorem.
- Jeśli dziecko nie chce przytulenia – szanuj to, ale możesz zapytać: „A mogę położyć dłoń na Twoich plecach?”
- Pamiętaj, że nastolatki też potrzebują dotyku – tylko w subtelniejszej formie.
Na koniec najważniejsze
Przytulanie nie rozpuszcza dziecka. Nie psuje charakteru. Nie odbiera samodzielności.
Przytulanie wzmacnia.To jeden z niewielu gestów, które trwają kilka sekund, a zostają w dziecku na całe życie.
Czasem, zanim zajdziemy daleko w wychowaniu, warto zatrzymać się i zapytać siebie: „Czy moje dziecko czuje moją czułość?”A jeśli nie jesteś pewien – po prostu je przytul. Ono naprawdę tego potrzebuje.